Best of

środa, 28 stycznia 2015

"Hopeless"

Jestem totalnie rozbita po tej lekturze. Jednakże kupując książkę myślałam, że będzie to jakiś denny romans, a tu autorka mnie zaskoczyła. I nie powiem, zaskoczyło mnie to pozytywnie. Szczerze brak mi słów. Ogólnie zarys książki, gdyby nie motyw prowadzący, byłby dobry materiałem na kryminał. xd
Złożoność postaci, idealnie przemyślane zachowanie, opisane emocje. Ponadto ludzkie odruchy w sytuacjach skrajnych. Serio, genialna książka.

Bardzo mi się spodobało podejście do dramatów, które ostatnimi czasy są niestety czymś nagminnym. Myśli Hope/Ski, odczucia, które kierowała do ojca... Rozumiałam je. Po prostu, bez problemy wczuwałam się w jej sytuację i czułam jej ból, jej miłość, jej zagubienie. Fenomenalna postać. 
Dean również mnie zaskoczył. Po ich spotkaniu w sklepie myślałam, że będzie tak jak w jakimś głupim, mało oryginalnym fanficku tzn. jedno spojrzenie i byczek o trudnym charakterze i skłonnościami do bijatyk zacznie kochać delikatną, porcelanową miłością, równie delikatną, choć upartą dziewczynę, a potem będą TO robić wszędzie gdzie popadnie i to na różne sposoby, jak np. w COLD'zie. ;p I wgl już wyczuwałam ostrą jatkę między nim a Greysonem w jakimś ciemnym zaułku...
A tu się okazuje, że Holder to tak naprawdę facet z uczuciami i niesamowitym kaloryferem. Ponadto myślący. I dojrzały na maksa. I opiekuńczy... No bądź, co bądź... Holder to ideał z wadami. Ale kto by nie chciał mieć chłopaka, który jest kochany i troskliwy w stosunku do Ciebie, a innych chętnie  by pozabijał? Ach. 
Wspaniale prowadzona fabuła, rozwój wypadków wgl mnie zaskoczył. Wspaniała książka...
Co z pewnością nie powiedziałby bezczelny mężczyzna siedzący tuż obok mnie w 401 i czytający wraz ze mną opis ich drugiego razu. XD
Polecam ogromnie tę książkę. 


Ponadto widzę, że całkiem sporo ludzi tu zajrzało. No, nie powiem zdziwiłam się, Serio, komentujcie jak coś Wam się nie podoba. Jestem otwarta na konstruktywną krytykę. ;)

Niebawem znów coś Wam zrecenzuję. W dokumentach mam już napisaną nawet recenzję książki 'Charlie'. <------- POLECAM!!! 

xx

niedziela, 11 stycznia 2015

"Gwiazd naszych wina" John Green- recenzja.

Witajcie. ;) Wiem, że miałam niezły zjazd z terminem, ale szkoła średnia znacznie wykorzystuje mój czas na swoje problemy. ; ;

Na początek stwierdziłam, że zajmę się książką John'a Green'a, wielce wychwalaną. Z racji, że ma ona tylko jedną część, co aktualnie na rynku jest rzadko spotykane, można ją nieźle zrecenzować. Osobiście czytając wstęp jakoś zraziłam się do autora. Tak sucho oznajmił, że to całkowita fikcja. Zrobiło mi się głupio, nie wiem czemu. ;)

Dozgonna miłość Hazel i Gus'a daje miłość na piękną miłość nawet jeśli jesteś chory. Motywuje do działania, korzystania z życia, pochłaniania każdego możliwego doznania całym sobą. Po lekturze cały czas towarzyszy mi uczucie niesprawiedliwości. Chociażby jadąc autobusem miejskim czy stojąc na silnym mrozie. Fakt, iż narzekam i przeklinam w myślach tłoki i zimno... Kurczę, świadomość, że osoby chore na połowę tego co ja doświadczam nie mogą sobie pozwolić jest okropne.

Nieco oddaliłam się od tematu. Green ujął w książce to co najważniejsze. Przemyślenia Hazel są głębokie, nawet bardzo. Ogólnie jej postać jest pełna melancholii. Ta zmiana, która w niej następuje po poznaniu Gus'a... Z dziewczyny, która pogodziła się już ze swoją śmiercią zmienia się w normalną nastolatkę z rurkami w nozdrzach.

Augustus jest tym promyczkiem słońca w książce. Pozwala nam spojrzeć na chorobę z innej perspektywy. Zdajemy sobie sprawę, że chora może być każda osoba, którą mijamy na ulicy. Jego 'noga' choć sztuczna nie rzuca się w oczy (no, może prócz jazdy samochodem xd).

Poświęcenie życzenia przez Augustus'a było genialne, taki niesamowity zwrot akcji.

Końcówka książki spowodowała, że stanęła mi gula w gardle. Przemowy Izaaka i Hazel były niezwykłe, zwłaszcza Izaaka. A nagła śmierć Gus'a zniszczyła mnie psychicznie na kilka dni. Przez całą książkę byłam przygotowywana na to, że Gus będzie na pogrzebie Hazel i, że to on będzie mówił o niej. A tu... BOOM! Promyczek słońca zgasł, zostawiając iskierkę samą.

Ostatni gest Hazel, gdy położyła paczkę papierosów na trumnie... Super.



Cóż, wiem, że nie jest to recenzja z prawdziwego zdarzenia, ale... no. xd Chociaż szukałam to serio nie mogłam znaleźć czegoś złego prócz wstępu. Książką jest niesamowitym motywatorem. Dzięki niej zwracam uwagę na rzeczy, które wcześniej były dla mnie... niczym. Np. wschód słońca, ciepło promieni na ramionach, kruchość lodu, zimno śniegu, uderzenia deszczu o szybę... Mogłabym wymieniać i wymieniać.. Po prostu chce mi się żyć. :) x








+Następna recenzja ( albo nie recenzja ) pojawi się niebawem. Nie powiem kiedy dokładnie, ale niebawem. :)

czwartek, 8 stycznia 2015

Witajcie. ;)

Mój pierwszy post na blogu... Oksy, chciałabym Was zapoznać z tematyką mojego bloga. Będą się tu pojawiać głównie recenzje, choć nie mówię, że czasem sama od siebie coś nie palnę. ;)
Posiadam całe mnóstwo książek, a nie mam z kim o nich pogadać ani zrecenzować, więc wykorzystam Was.
Blog będzie prowadzony w luźnej atmosferze, bez żadnych zasad (choć chamstwa akurat nie akceptuję, sorry not sorry).
Można znaleźć na Twitterze ----> @littlehoranhero
No, także nie wiem co jeszcze napisać. Pierwsze posty są chyba zawsze najdziwniejsze. xd Jutro już pierwsza recenzja! :D

 #waitingfortommorow

xx